
Zastanawiałem się ostatnio, czemu nie przepadam za botwinką, zwłaszcza, że gdy próbowałem z garnka podczas gotowania, to całkiem mi smakowała. I już wiem. Chodzi o te farfocle, które przyklejają się do podniebienia i zębów, i ogólnie kojarzą z obiadami w przedszkolu. Wystarczy jednak taką zupkę przecedzić i nawet ja nie mam się do czego przyczepić. Także z czystym sumieniem polecam. A tym, którzy są wolni od przedszkolnej fobii nawet sitko nie będzie potrzebne, bo podobno w formie gęstej jest jeszcze smaczniejsza :)





























