Nie dorobiliśmy się ciągle maszynki do lodów, więc musimy sobie radzić inaczej. Nie, żebyśmy się jakoś specjalnie żalili z tego powodu, ale potencjalnych sponsorów zapraszamy :).
Sporo się ostatnio takich słoikowych propozycji pojawiło, więc my również dorzucimy swoje trzy grosze. Wykorzystaliśmy przy tej okazji granolę, na którą przepis pojawił się na blogu jakiś czas temu (tutaj).
Niby zima się skończyła i można byłoby trochę przystopować z zajadaniem się czekoladą, ale po co? Przecież wszyscy chyba czekoladę lubią, a przy okazji tego przepisu na brownie, można się nią nacieszyć po stokroć.
Pogoda wreszcie się wyklarowała, więc nawet nam nie zawsze chce się stać godzinami przy garach. Jeśli macie lepszy pomysł na popołudnie, to takie rigatoni, zostawi Wam na jego realizację odpowiednio dużo czasu. My w pół godzinki obiad, a potem na rower...
Nie odzywaliśmy się od paru dni, bo przytrafiła się intensywna końcówka poprzedniego tygodnia. Dziś nadrabiamy ciastkami, które - o dziwo - wymyślone zostały jako żołnierska racja żywnościowa...
Dawno nie było żadnej propozycji śniadaniowej i gotowiście pomyśleć, że cały czas jemy na śniadania to samo więc nie ma o czym pisać. Nic bardziej mylnego...
Połączenie kuchni włoskiej z chińską wychodzi nadzwyczaj interesująco. Pierwotnie, w daniu miał jeszcze zaistnieć kurczak, ale okazało się, że smak jest na tyle pełen, że nie wymaga dodania mięsa.
Kolejny słodki piątek dla wszystkich, którzy nie wyobrażają sobie weekendu bez czegoś pysznego do kawy. Tym razem sięgnęliśmy po gotowy przepis i - o dziwo - nic w nim nie zmienialiśmy. Okazało się, że słusznie, bo jest doskonały.
Zdarzyło Wam się kiedyś zapomnieć dodać do potrawy jakiegoś kluczowego składnika i w ten sposób stworzyć coś zupełnie nowego? Mi się zdarzyło w ubiegły weekend, bo risotto, które opublikujemy na dniach, miało też zawierać tego kurczaka.
Wiem, że o świeżych jagodach póki co można zapomnieć, ale trafiłem ostatnio w sklepie mrożone i nie mogłem się powstrzymać. Kosztowały majątek, ale warto było :). Tak więc z okazji piątku, żeby jeszcze bardziej osłodzić świadomość nadchodzącego weekendu, spróbujemy zrobić coś na słodko.
Jeśli przesadziliście z ilością ugotowanych na Wielkanoc jajek, a nie macie ich jeszcze po dziurki w nosie, to takie połączenie smaków może się Wam przydać.
Ostatnio była ćwikła, a dzisiaj moje pierwsze poważne podejście do pasztetu. Na razie nie szarpię się na wymyślne, wieloskładnikowe przepisy, z jakich słynie na przykład moja mama. Na początek w miarę prosty za to niepropocjonalnie do tej prostoty smaczny, pasztet z kurczaka z dodatkiem pistacji.
Ci z Was, którzy zaglądają na nasz profil na Twarzoksiążce pewnie już spodziewali się tego przepisu. Miałem łzawy sobotni poranek, ale opłaciło się. W efekcie powstała domowa ćwikła, która ze sklepowymi odpowiednikami konkurować nie musi. To po prostu inna kategoria. Zgadza się tylko nazwa.
Dzisiaj stawiamy na prostotę. Zdarza Wam się tak czasami? Nie zawsze trzeba uciekać się do wyrafinowanych pomysłów, jeśli macie wyjątkowo smaczne składnik, to wystarczy połączyć je w interesującym zestawieniu i efekt będzie powalający. Tak jest właśnie w przypadku najzwyklejszej pasty jajecznej, która zestawiona ze świeżym chlebem, roszponką i ogórkiem kiszonym po prostu urywa głowę.