
Nie jest łatwo skomponować harmonijne połączenie kilku smaków, mając zadany jeden konkretny i stając przed koniecznością dopasowania do niego reszty.


Nie ma się co oszukiwać, jestem uzależniony od fasolki szparagowej. Co roku czekam na jej normalne ceny z prawdziwą niecierpliwością i gdy osiągną właściwy poziom, trafia na stół bardzo często. Zwykle po prostu podana z podsmażoną na maśle tartą bułką, ale czasem trzeba przecież coś zmienić. Jako, że miłością do fasolki udało mi się zarazić resztę familii, więc Aga która trafiła na ten przepis w magazynie kuchnia, natychmiast uznała, że trzeba spróbować przygotować fasolkę właśnie tak.