Jesienno-zimowy sezon obniżonej odporności mamy w pełni, nie może więc być nic lepszego niż zwiększenie ilości czosnku w codziennej diecie. Zwłaszcza podanego w taki sposób, żeby nie wywoływać łzawienia oczu rozmówcy, następnego dnia po spożyciu.
Jak może niektórzy z Was pamiętają, jakiś czas temu dostaliśmy od wydawnictwa Helion kilka książek. Poszły w konkursach, ale stopniowo będę się też pojawiać tutaj, bo sporo inspiracji udało się z nich wyciągnąć. Na początek przepis pochodzący z książki Włoskie specjały autorstwa Dawn Altomari.
Obiecaliśmy słodkie piątki więc staramy się dotrzymać. Choć nie wiem czy dzisiaj uda się w stu procentach bo robię to na ostatnich nogach. Zerwałem się dziś przed piątą rano i cały dzień latam równo z lamperiami, więc teraz po 19, jestem już cokolwiek styrany... wybaczcie błędy składniowe :)
Od dawna przymierzałem się do tego, żeby zacząć w domu robić sery. No i w końcu stało się. Nie twierdzę, że jestem ekspertem w temacie, ale już kilka takich serów zrobiłem - za każdym razem z innymi dodatkami, więc mogę w paru słowach o tym napisać.
Jak pewnie zauważyliście, prawdziwe dyniowe szaleństwo w tym roku rozpętało się na blogach kulinarnych. Wszyscy gotują z dyni, tak jakby to warzywo właśnie odkryto dla świata. My też mu nie umknęliśmy, chociaż to trochę owczy pęd. Niemniej jednak, faktem jest, że z dyni można przygotować naprawdę interesujące rzeczy.
Całą ubiegłą sobotę spędziliśmy w Warszawie na Good Food Fest. Pomyślałem, że warto napisać w kilku słowach o wrażeniach i spostrzeżeniach, jakie stamtąd przywieźliśmy. Tylko takiemu przekazaniu opinii ma służyć ten tekst, bo wydarzenie mamy już za sobą, więc nie można powiedzieć, że chciałbym Was zachęcić do wzięcia udziału. Chyba, że mówimy o kolejnych edycjach, w następnych latach.
Niedługo zapomnimy już o świeżej żurawinie, dlatego warto wykorzystać końcówkę jej występowania na straganach i zrobić takie muffiny. Chociaż z mrożonej one pewnie wychodzą równie smaczne. Przemrożona żurawina nie ma w sobie tyle goryczki więc może nawet bezpieczniej używać takiej właśnie. My zrobiliśmy ze świeżej i delikatny, goryczkowaty smak był wyczuwalny...
Jakiś czas temu, dzięki uprzejmości sklepu Bottega Concept Store, weszliśmy w posiadanie uroczej, malutkiej maselniczki. Zastanawialiśmy się jak ją pokazać, bo umieszczanie w niej zwykłego masła wydawało się strasznie trywialne. Stąd narodził się pomysł na przygotowanie masła smakowego.
Jest jesień, logicznym więc wydaje się, że w waszych domach powinno zdecydowanie wzrosnąć dzienne spożycie herbaty. Pomyśleliśmy, że spróbujemy uatrakcyjnić sposób w jaki serwujecie herbatę, przynajmniej w jednym domu.
Przedwczoraj po powrocie z pracy, w domu przywitał mnie intensywny zapach czekolady. Agnieszka zwykle piecze w weekendy, ale tym razem postanowiła walczyć z jesienną deprechą również w środku tygodnia. W sumie nie mam nic przeciwko temu.
Kozi ser chodził za mną od dłuższego czasu. A połączenie z czymś słodkim nasuwało się samo. Jest z tym niestety sporo dłubania, więc jeśli chcecie w powszedni dzień zjeść wykwintne śniadanie, to trzeba niestety wstać z kurami. W wersji dla leniwych można przygotować podobną przekąskę, zastępując ciasto francuskie grzanką. Zajmuje zdecydowanie mniej czasu, a smakuje równie interesująco. Na jednym ze zdjęć widać też taką propozycję...
Drugi raz w historii tego bloga, dałem się namówić na opisywanie potrawy, której nie próbowałem. Musicie się oprzeć na zachwytach i entuzjastycznym podejściu do sprawy Agnieszki. Ja się nie podpiszę, bo nie jadłem. Zapach mi w stu procentach wystarczył.